Zakładki:
Kotwornie
Tu bardzo często zaglądam
Tu jest ładnie
Zaglądają do nas :-)
|
poniedziałek, 14 maja 2012
Personel Kota Behemota wyszalał się w pięknym Krakowie, pooddychał zdrowym powietrzem w bocheńskiej kopalni soli, muzea pozwiedzał i Kierownictwo zaprzyjaźnionego domu pogłaskał. W tym czasie Kot Behemot mieszkał sobie szczęśliwie w towarzystwie Kotki Pełki, pokonawszy wreszcie rezerwę i pozwalając się Zastępczemu Personelowi dotykać. Właściwemu Personelowi pozostaje jeszcze trochę poczekać na spotkanie z Zarządem, bo za dni kilka rusza w dalszą podróż - znak to niechybny, że wiosna ostatecznie nadeszła. Ale uczciwie się przyznaje, że za Kierownikiem tęskni okrutnie i wszystkie czarne koty goni, chociażby tylko wzrokiem :-)
środa, 09 maja 2012
Kot Behemot wyjechał szczęśliwie na wakacje. Został czule przyjęty (pacem między uszy) przez Pasiastą Kotkę Pełkę i pewnie nawet nie zauważył wyjścia swojego Oddanego Personelu. Personel zaś obiecuje, że od czasu do czasu zamieści informacje na temat bieżących przygód swojego ukochanego Kierownika (wciąż nierozwikłana pozostaje zagadka śmierci Petroneli, Personel obawia się, że jednak Kierownik mógł maczać w tym pazur). A tak się prezentuje Kot Behemot na wakacjach, w swoim ulubionym towarzystwie*: 
*Kotka Pełka reprodukowana jest za zgodą swojego Personelu :-)
wtorek, 08 maja 2012
Myszoskoczka Petronela przeniosła się do wieczności. Mam poważne podejrzenia, że nieco jej w tym pomógł Kot Behemot, nieustannym zainteresowaniem osłabiając płochliwe gryzonie serduszko. W ten sposób w personelowym domu mieszka już tylko 8 łapek (cztery z nich pokryte łuską) - i na razie gryzoni więcej nie będzie. Człowiek się przywiązuje, a potem, znienacka, trzeba pakować w pudełko i organizować pochówek. A jutro Kierownik jedzie na wakacje, więc Personelowi pozostanie wyłącznie konwersacja z żółwiem.
sobota, 05 maja 2012
Świat zewnętrzny jest wielki i niebezpieczny. Świat można podziwiać wyłącznie z parapetu, wtedy wszystko jest w porządku. Niestety, durny Personel chyba tego nie rozumie i z uporem maniaka wyprowadza Kierownika w świat szeroki. Kierownik zapiera się wszystkimi nogami, barykaduje pod łóżkiem, a kiedy już naprawdę nic nie pomaga, rozpaczliwie miauczy. Kiedy już zostanie wywleczony na trawkę, jego nastawienie zmienia się. Tu powącha, tu się otrze, tu pazury naostrzy, na obcego kota nasyczy, przysiądzie w zadumie... Ale na każdy głośniejszy szmer podskakuje i chce wracać do domu. W domu wskakuje natychmiast na parapet i podziwia wspaniały, zielony świat z bezpiecznej perspektywy. Chyba Personelowi udało się wychować doskonałego kota kanapowego.
wtorek, 01 maja 2012
Kot Behemot uwielbia wyskakiwać na klatkę, kiedy tylko uchylają się drzwi. Namawianie go na powrót trwa długo, bo świat zewnętrzny jest przecież niesamowicie ciekawy! Kiedy Personel chce uszczęśliwić Kierownictwo i wyprowadza go na spacer, Kot Behemot zapiera się wszystkimi czterema łapami i rozpaczliwym "miaaauuuuuuu!!!" komunikuje, że dzieje mu się wielka krzywda. To o co chodzi? Chce, czy nie chce wyjść? Odwieczny dualizm kociej duszy? Najwyraźniej kot chce być jednocześnie na zewnątrz i wewnątrz. Ale tak to się chyba nie da, proszę Kierownika. A zatem zakładamy szeleczki i idziemy się dotleniać!
niedziela, 29 kwietnia 2012
Kot Behemot miał wczoraj dzień pełen wrażeń. Personel uznał, że należy zaszczepić go przeciw wściekliźnie, z myślą o ewentualnych smyczowych spacerkach. Zabrał więc Personel kierownika pod pachę i udał do zaprzyjaźnionego gabinetu. Zastrzyku nie zauważył, ogólnie był ciężko przerażony sytuacją, ale poza tym był absolutnie grzeczny. W nagrodę poszliśmy do naszego zaprzyjaźnionego sklepu zoologicznego, gdzie wreszcie Kierownik mógł przedstawić swoje zachwalane przy każdej okazji wdzięki. Wzbudziwszy zachwyt Kierownikiem, Personel nabył mu na pociechę zestaw kocich smakołyków za ciężkie pieniądze. Kierownik odmówił spożycia. Spacer do domu zabrał nam dłuższą chwilę, a Kot Behemot mógł zapoznać się bliżej z krzakiem oraz z zaprzyjaźnionym (z Personelem) sklepem spożywczym. Efekt spaceru był wymierny nad wyraz - Kot Behemot do późnego wieczora nie ruszył się z posłania, ledwo otwierając oko na kolejne Persolnelowe propozycje rozrywek. A dzisiaj Kierownik spędził dzień na przekładaniu się z jednej słonecznej plamy na drugą. To był piękny weekend! Godzina 20. Kot Behemot udał się na wieczorną przechadzkę. Nie byliśmy jedynymi oryginalnymi spacerowiczami. Z bloku na przeciwko na spacer wyszła bardzo elegancka, w czerwonych szelkach, fretka.
czwartek, 26 kwietnia 2012
Personel i Kierownik dotleniają się. Personel planuje sobie drobną wycieczkę, a Kierownik ściga wzrokiem ptaszki i kontroluje przepływ obcej kociej masy przez NASZE podwórko. Gdybyż on tylko biedaczek wiedział, że koty owe królowały na NASZYM podwórku długo przed Kierownika narodzeniem! Świeże powietrze penetruje personelowo-kierownikowe królestwo i nawet żółw podpełzł bliżej okna, ziewając szeroko. Wszystkim nam należy się duży haust świeżego powietrza. 
środa, 25 kwietnia 2012
Podobno koty rozumieją wszystkie wydawane im polecenia. Podobno wszystkie jednakowo ignorują. Nie wiem, jak to jest z poleceniami, ale zazwyczaj komunikacja z Kotem Behemotem jest dwustronna. Kot Behemot doskonale rozumie uprzejme zapytanie "Czy chcesz coś dobrego?". Na tak zadane pytanie Kierownik biegnie do kuchni i krąży wokół miseczki, oblizując się od ucha do ucha. Uprzejma prośba "Chodź do domu", skierowana do Behemota, penetrującego schody jest również, prędzej czy później, zrozumiana. A kiedy Personel informuje Kierownictwo, że idzie sobie zrobić kawę z mlekiem, miauczący brunet w podskokach pędzi do kuchni i zajmuje miejsce pod lodówką. A wieczorem, kiedy nad naszym domem zapada zmrok i na niebie zapalają się już pierwsze gwiazdy*, Personel mówi "Chodź, idziemy spać". A wtedy Kot Behemot idzie grzać łóżko. Niegłupi ten Kierownik. A co rozumieją Wasze Koty, drodzy Czytelnicy? PS. Poniższe zdjęcie ilustruje następującą sytuację: - Miau, miau - powiedział Kot Behemot, patrząc tęsknie w sufit. - Chcesz wejść na górę? - Domyślił się bystry Personel i umieścił Kierownika na regale. I tego właśnie chciał Kierownik. Kolejne, już dużo rozpaczliwsze "miaaaaau!" oznaczało prośbę o zdjęcie z wysokości. 
*To nieśmiertelny tekst z planetarium w Muzeum Techniki, do którego Personel uczęszczał w liceum na lekcjach fizyki. Zdanie-klucz, przywołujące szereg miłych wspomnień...
sobota, 21 kwietnia 2012
Kot Behemot i jego Personel żyją już razem jakiś czas, więc ich relacja wzbogacona jest w pewne utarte schematy i rytuały. Poranek. Dzwoni personelowy budzik. Kot Behemot natychmiast materializuje się na łóżku i układa wygodnie na Personelu, trykając łebkiem i mrucząc jak traktor. Kiedy Personelowi uda się wreszcie wstać, Kot Behemot radośnie mówi MIAUMIAUMIAU (dokładnie trzy MIAU). Śniadanie Personelu. Personel spożywa z rozkoszą, co jakiś czas zaglądając w gazetę. Kot Behemot układa się wygodnie na gazecie. Personel odwraca się po kawę. Kot Behemot uwalnia kanapkę od plasterka szynki. Personel zarabia na żwirek. Kot Behemot pilnuje domu. Personel wraca do domu. Kot Behemot w lansadach wylatuje na schody, po czym wraca pędem w otwarte ramiona Personelu, mówiąc z rozkoszą mrikmrikmrik. Po wejściu do domu Personel jest zobowiązany dłuższy czas nosić Kierownika na rączkach i zapewniać, że jest dobrym kiciem. Personel gotuje obiad, Kot Behemot kontroluje sytuację, tudzież wygląda przez okno i marzy o ptaszkach. Sjesta. Personel wygodnie rozciąga się z książką na kanapie. Kierownik wygodnie rozciąga się na Personelu, skutecznie uniemożliwiając mu lekturę. W międzyczasie należy poświęcić nieco czasu na zabawę z wędką/sznureczkiem/miotełką do kurzu. Inaczej Kierownik gryzie po kostkach. Oczywiście, zawsze musi też towarzyszyć Personelowi podczas pracy :-) 
Wieczór. Personel idzie spać. "Idziemy spać, kocie", mówi zaspany. Kot Behemot zajmuje miejsce na swojej poduszce i natychmiast zapada w sen. Mrrrr....
wtorek, 17 kwietnia 2012
Wiosna jakoś nie chce przyjść na dobre. Kot Behemot całe dnie spędza na parapecie, bo mimo wszystko przyroda obudziła się już całkiem nieźle i odwiedzają nas liczne ptaszki. A pod okno podchodzą podwórkowe koty i Kot Behemot, gdyby mógł, wyskoczyłby ze skóry z emocji. W sobotę został uszczęśliwiony werandowaniem: w szeleczkach i przywiązany do krzesła napawał się świeżym powietrzem. Ale wczoraj już padał deszcz wstrętny, zatem wygrany był Personel - na kanapie, pod kocykiem i z książką. I z Kierownikiem w formie mruczącego termoforka na froncie. Tak też można rozkoszować się wiosną.
|